Ardra.pl

Szkice polskie. Część VII. Republika i Węglarze.


05.09.2022

Część I Część II Część III Część IV Część V Część VI

Pamięci Joachima Lelewela.

Po klęsce koalicji napoleońskiej, od zakończenia Kongresu wiedeńskiego (1815), carewicz Konstanty Romanow był faktycznym zarządcą Królestwa kongresowego, czyli marionetkowego Królestwa polskiego pod protektoratem Rosji; tzw. Wielki Książe jako zarządca władał na wzór rosyjskiego cara - rządził jak chciał, niczym samowładca chciał sprawować jarzmo nad ludem wolnym do jarzma nienawykłym. Konstytucja wiedeńska nadana marionetkowemu królestwu, była notorycznie łamana, całą władzą była wola pomazańca. Gdy brat jego car Aleksander I (a później Mikołaj I), odwiedzał Polskę, wielka chorągiew z czarnym dwugłowym orłem, powiewała nad Warszawą. Niektórzy Polacy wpadli w stan hipnotyczny, starając się o urzędy, inni o tytuły, a gdzieś na boku cały naród powoli zmieniał się w rosyjskich niewolników, była także garstka pozytywistów starająca się rozwijać kulturę i gospodarkę, garstka ta była bardzo skuteczna, jednak Polski nie było - była karykaturą. Panowała cenzura, wywożona studentów na Sybir, węszono wszędzie domniemane spiski.

Codziennie o jedenastej odbywała się wojskowa parada, podczas której oficerowie i żołnierze dawali się upokarzać Konstantemu. Carewicz był naczelnym zwierzchnikiem wojska, które służyło mu jako pospolita zabawka, w dodatku Rosjanin był niezrównoważonym wariatem, chorym na umyśle. Do samowładzy używał także wielu rodzajów tajnej policji i agentów. Wokół niego i jego podwładnych kręciło się wielu szubrawców, jak np. Józef (Joel) Birnbaum, Żyd niemiecki, ajent tajnej policji, który dzięki cwaniactwu infiltrował środowiskach studentów. Tak wyglądała panorama decydentów ówczesnej stolicy.
W takich okolicznościach wybuchła wojna polsko-rosyjska zwana w historiografii Powstaniem listopadowym. Wydarzenie to wpasowało się w tło europejskich przemian. We Francji w lipcu 1830 roku zaistniała rewolucja tzw. lipcowa, ponieważ król Karol X zamierzał powrócić do absolutyzmu i sprawować niemal teokratyczną władzę. W sierpniu rozpoczęła się rewolucja belgijska, mająca na celu uzyskanie niepodległości, uniezależnienie od Holandii, natomiast niecały rok wcześniej Grecja uzyskała niezależność. Car rosyjski zamierzał użyć wojska rosyjsko-polskiego do tłumienia belgijskiej rewolucji.

W tych czasach swoją działalność prowadził Joachim Lelewel będący przede wszystkim naukowcem, profesorem Uniwersytetów w Wilnie i Warszawie, człowiekiem o bardzo szerokich horyzontach badawczych. Był pierwszym polskim nowoczesnym historykiem, wielkim uczonym, krytykiem źródeł traktującym dzieje w ujęciu całościowym, kompleksowym, pedagogiem, głównym wychowawcą pokolenia Filomatów i Filaretów wileńskich. Prawdopodobnie pierwszym na świecie metodologiem historii dziejów, teorii historii (z tym, że zajął się głównie Polską). Adam Mickiewicz napisał utwór pt. Do Joachima Lelewela będący jednym z ważniejszych (moim zdaniem najważniejszym) - krótkim utworem polskim, pierwszej połowy XIX w.

Historia stała się nauką mniej więcej w połowie XIX w. wychodzono z założenia, że działalność społeczeństw, grup społecznych trzeba łączyć z gospodarką, ekonomią, religią itd. nie można jednej dziedziny traktować osobno od reszty, tylko w całości da się ukazać znaczenia dłuższego procesu historycznego. Szkoła lelewelowska, czyli pewien nurt, usystematyzowany zbiór idei zapoczątkowany przez uczonego zaistniał wcześniej, był więc prekursorski w ujęciu światowym. Lelewel wskazywał polski republikanizm jako trzon filozofii politycznej i społecznej państwa - swoich korzeni upatrujący w tzw. gminowładztwie, czyli symbolicznym połączeniu starosłowiańskiej gminy i greckiego polis. Ukazał państwo obywatelskie - państwo jako wspólnotę obywateli, co było także odziedziczone po epoce oświecenia, jednak w ujęciu uczonego, w przypadku Polski, wspólnota ma charakter zarówno polityczny, jak i metapolityczny (duchowy). Idea ta (obywatelskość Polska) jest dużo starsza od epoki oświecenia, można stwierdzić, że jest rdzeniem polskiej idei państwowej, bardzo głęboko w niej zakorzenionej. Ukazała się jako obywatelskość szlachty polskiej, będącej nośnikiem ponad tysiącletniej tradycji. Szlachty wyrosłej z rycerstwa, więc cały etos polski oparty był o zasady rycerstwa (dla porównania, w Rosji nigdy nie było rycerstwa, byli wojowie ruscy, bojarzy, Mongołowie, potem bolszewicy, dlatego meta-byt tego społeczeństwa jest taki okrutny, zmanipulowany, zdziczały, barbarzyński - nadal w czasach obecnych. Z kolei sam etos rycerstwa nie gwarantuje kultywowania tego motywu, patrząc chociażby na dzieje Niemiec, społeczeństwa, które w połowie XX w. dokonało jednego z większych okrucieństw w historii świata – zupełnie dobrowolnie, świadczy to, iż społeczeństwo niemieckie, jako suma wszystkich indywiduów, jest na poziomie pół-barbarzyńskim, dopiero raczkują, dlatego nie powinni stać na czele zorganizowanej wspólnoty europejskiej). Lelewel jako pierwszy widział znaczenie pamięci zbiorowej w historii i jej wielkiej wagi. (Motywy, które istnieją w pamięci zbiorowej danych społeczeństw, nawracają w różnych formach).

Po 1830 roku, przebywając na emigracji, uczony charakteryzował się politycznym romantyzmem, lecz bardzo trafnie rozeznał ducha polskiego, co było sprzeczne z myślą krakowskich Stańczyków, czyli krakowskiej szkoły historycznej z końca XIX w. która poddała jego myśl krytyce, z powodów niezrozumienia jej, ponieważ konserwatyści mieli zupełnie inne zapatrywanie na dzieje, tymczasem myśl Lelewela wynikała z dziejowego wglądu - biorąc pod uwagę również wszystkie jej wady. Być może z powodu owej krytyki, poniekąd pozbawiono historyka jego prekursorskiej roli na arenie międzynarodowej. Do dzisiaj zresztą, Polacy nie rozeznali Lelewela, nie wgłębili się w jego idee, nadal poddając je jałowym krytykanctwom; chociaż obecnie krytyka (jeśli takowa w ogóle zaistnieje, bo jest to jednak skrajna nisza) zazwyczaj ogranicza się do stylu pisarskiego Lelewela - narzekania na styl, tymczasem lelewelowski sposób wyrażania się, będący dla przeciętnego czytelnika zazwyczaj zbyt trudny, siermiężny, głównie ze względu na zamianę składni zdań, oznaczał tyle, że myśli jego wyrażały się w języku, a nie język gotowymi myślami.

Drugą istotą niezrozumienia Lelewela jest to, iż był on dziejopisem w późnym okresie tworzenia swoich koncepcji meta-politycznych dość mrocznym, jeśli można to tak ująć oraz utopijnym, ponieważ po tak wielkiej ilości porażek jakie Polacy odnieśli pomiędzy latami 1791-1848, uważał on, że ofiara krwi, danina krwi, była czymś koniecznym i pozwoliła przetransformować się zbiorowemu bytowi oraz trzeba ją kontynuować, jeśli to konieczne.

Lelewel nie był rzymskim-katolikiem, lecz z dzisiejszej perspektywy, z perspektywy historii dziejów Rzeczpospolitej, zapewne uznałby, że rzymski-katolicyzm stał się jednym z elementów polskości. Tymczasem zarówno w dwudziestoleciu międzywojennym, jak i czasach okupacji komunistycznej Polski, motyw Polaka-katolika był czymś przewodnim (co wynikało z długiej tradycji wieków dawnych).
Uczony był jednym z większych polskich myślicieli pierwszej połowy XIX wieku. Szczególnym uczuciem obdarzył Kresy. Polakiem był z ducha, biologicznie po ojcu był spolonizowanym Prusakiem, jego matka była Polką. W swoich późnych ideach przepełnionych mistycyzmem, za jedno ze źródeł języka uważał objawienie w ludach wczesno-słowiańskich. Jako dziejopis cały naród polski traktował jako swoje dzieci. Wybitny badacz historii literatury polskiej Ignacy Chrzanowski, uważał uczonego także za prozaika historycznego, będącego gdzieś pomiędzy historią a prozą. Lelewel twierdził, że historię trzeba pisać, a nie przepisywać, był przy tym bardzo skrupulatny, przestrzegał procedury krytyki i metodologii, był pierwszym przed Johannem Droysenem nowoczesnym metodologiem historii. Niemiec systematyzował epoki starożytne, w taki sam sposób, tylko wcześniej, do dziejów podchodził Polak.

W sidłach polityki, czyli za wolność naszą i waszą.

Lelewel był główną postacią w środowiskach wileńskich, gdzie jego autorytet był niepodważalny, dla młodzieży z terenów Litwy był bożyszczem, nie podlegającym żadnej krytyce, był również największym orędownikiem sprawy Kresów, być może bez niego Towarzystwo Filomatyczne nie przybrałoby takiej formy. Stał się także jedną z głównych postaci Towarzystwa Patriotycznego w Warszawie roku 1830, będąc wśród osób bezpośrednio odpowiedzialnych za rewolucję (powstanie) listopadową, jako jedyny z Tow. Patriotów wchodził w skład rządu podczas wojny z Rosją, jednak był słabym politykiem, człowiekiem wielkiego serca, lecz niefortunnym mężem stanu. Był genialny uczonym, kompletnie nie potrafiący się określić w rozeznaniu politycznym chwili nagłej, czyli wojny polsko-rosyjskiej i potrzeby natychmiastowych reform, krytykował wszelkie projekty, nie wiedząc czego sam chciał, nie dawał gotowego planu działania. Gubiła go miłość do polskiego republikanizmu i uszanowanie, czy też wiara w sejm, którą wywodził ze swojej myśli politycznej, chociaż zapewne byłby (był) ignorowany przez konserwatystów z rządu Czartoryskiego, którzy mieli większość, nawet jakby próbował wymuszać realne reformy.

Sam zdiagnozował negatywną rolę oligarchów w dziejach Polski i decydujący wpływ arystokracji na upadek Pierwszej Rzeczpospolitej - a gdy przyszło do działania, nic nie wskórał. Lelewel był autorem hasła [W imię Boga] za wolność naszą i waszą, skierowanego do rosyjskiej ludności (wojskowych), aby zrzucili z siebie rządy caratu - szczególnie, że zaistniał tam już kilka lat wcześniej motyw wolnościowy-republikański, czyli dekabryści, którzy zostali zdławieni. Hasło, które stworzył, które wszczepił Polakom, stało się nieodzownym elementem polskiego bytu zbiorowego przez następne dwa stulecia.
Jednak, niestety w Rosji nie zaistniał szeroki motyw laicyzacji społecznej, na którą prawosławie było (jest) odporne, dlatego tak łatwo manipulowano tam ludźmi - w większości uznają oni niepodważalny autorytet słów patriarchów, a gdy święte księgi zinterpretuje pop propagandysta, tłumacząc, że car jest pomazańcem boga, i wszyscy mają być posłuszni, to już nie ma ratunku wobec takiej propagandy. Wedle mistycyzmu monarchicznego, który doszczętnie opanował m.in. Rosję, a istniał od później starożytności. Władza państwa była nadana odgórnie, zaś w wieku XIX na arenie międzynarodowej zatwierdziło ją podczas Kongresu wiedeńskiego Święte Przymierze: Rosji, Prus i Austrii, poprzez system teologii politycznej, w której wtłaczano ludziom, że Chrystus jest władcą całego świata, a monarchowie są jego ziemskimi pełnomocnikami - wybrańcami jako ziemscy namiestnicy. Poprzez taką teokrację, ludzie mają być carowi posłuszni; dlatego niezmiernie trudne było zaistnienie w zacofanej Rosji, idei wolnościowych, a następnie oswobodzenie rabów w 1830, ponieważ byli całkowicie zindoktrynowani (udało się to dopiero bolszewikom, z tym, że demiurga cara - zastąpili jeszcze okrutniejszym demiurgiem bolszewizmu, który doszczętnie niszczył ten kraj, robiąc z Rosjan, jeszcze gorszych niewolników, kradnąc im dusze).

Joachim Lelewel był człowiekiem o trudnym charakterze, politycznie grającym na cztery fronty, a przy tym, był wielki erudytą, naukowcem o niesamowitych możliwościach intelektualnych. Do samego oblężenia Warszawy, we wrześniu roku 1831, łudził się sprawą Kresów i rozmyślał o nich. Na temat Lelewela-polityka, można było usłyszeć kilka różnych skrajnych opinii, każde środowisko widziało go inaczej. Od samego początku powstania, kiedy podchorążowie przybyli do niego, ponieważ wcześniej sam z nimi uzgadniał sprawę wywołania rewolucji - a gdy przyszli do niego, to przesiadywał nad umierającym starym ojcem, nie dołączając się od razu do wydarzeń. Rozeznanie sytuacji politycznej wojny polsko-rosyjskiej miał bardzo słabe, zajęty był troską o sprawę guberni zabranych, rubieży Rzeczpospolitej, które znajdowały się w bardzo ciężkim położeniu. Podczas wojny lat 1830-1831, Maurycy Mochnacki opisał go następująco, w starych księgach gmerał, nad wytartemi monetami ślepił. Im ciemniej i odleglejsze czasy w historii tym lepiej widzi, im bliżej czasów dzisiejszych, tem wzrok jego ciemniej zasuwa się ciemną powłoką.

Nie przeciwdziałał, gdy rząd Adama Jerzego Czartoryskiego, nie chciał wprowadzać reform. Czartoryski od początku nie wierzył w zwycięstwo, więc objęcie władzy przez niego było sabotażem. Jedyną zasługą tego człowieka dla Polski, były inwestycje w instytucje kulturowe, dbanie o rozwój kultury. Jednak prawda jest taka, że gdyby odniesiono jakiś rodzaj zwycięstwa w 1831 roku, nie musiałby zakładać całego Hotelu Lambert na emigracji. Sabotował działania wojenne i reformy. Jego rusofilstwa może tłumaczyć fakt, że był biologicznym synem jednego z większych wrogów Polski w wieku XVIII - Nikołaja Repnina, do którego regularnie chadzała jego matka Izabela Flemming (żona Adam Kazimierz Czartoryskiego); oraz drugim faktem było to, że jego rodzina zawdzięczała swój status rosyjskim okupantom.

Być może, gdyby podchorążym udało się pierwszego dnia schwytać carewicza Konstantego i oddać go pod publiczny sąd ludności lub zgładzić, sytuacja potoczyłaby się inaczej. Może ludność i wojskowi zdecydowaliby się przejąć Radę Administracyjną i konserwatyści (arystokracja) nie mieliby władzy. Tymczasem w kilka dni po rozpoczęciu powstania, Czartoryski wraz z Druckim-Lubeckim (ministrem skarbu) udali się na pseudo-pertraktacje z carewiczem. Następnie przez dwa miesiące nie zrobiono nic.

Lelewel jest często zestawiany z Czartoryskim, jako dwie drogi do niepodległości po 1831 roku, tymczasem uczony był postacią dużo większego kalibru - patrząc na środki, którymi dysponował, i co starał się zdziałać. Wcześniej zdiagnozował trafnie problem porażek Rzeczpospolitej, lecz na diagnozie pozostał. Czartoryski w chwili kulminacyjnej okazał się wiernym poddanym moskiewskiego cara - pozytywniejszym wyjściem dla Polski byłoby, jakby w listopadzie 1830 uciekł do Petersburga.

Węglarze.

Najbardziej skrzywdzonymi narodami na Kongresie wiedeńskim był naród polski i włoski. Polska została ponownie przez królów obcych poćwiartowana i poszarpana. Włochy podzielone zostały na drobne państewka pod rządami starych lub reakcyjnych dynastii, najbogatsze prowincje zabrała Austria oraz sprawowała nadzór nad całym półwyspem. Dlatego we Włoszech zaczęły powstawać liczne spiski mające na celu odzyskanie niepodległości i zjednoczenie całego kraju. Tak ukształtował się Zakon Węglarzy, Karbonariuszy, który wraz z latami zaczął działać globalnie. Za cel obrano obalanie tyranów i wprowadzanie republik, które nie istniały wtedy nigdzie. Po kongresie wiedeńskim wraz z tzw. Świętym Przymierzem, w Europie zaczęły odradzać się absolutystyczne, niemal teokratyczne dążenia, wprowadzano cenzurę, wszystko to w sojuszu, jak i wraz z pozwoleniem Watykanu, który zatwierdzał domniemaną wolą boską ład ustanowiony przez monarchów w 1815 roku, m.in. z tego powodu Węglarze byli wrodzy Stolicy Piotrowej, nie uznawali jej za chrześcijańską, przy czym sami w większości byli chrześcijanami lub deistami.

W 1831 po klęsce Polski w wojnie z Rosją, udano się na Wielką Emigrację, która podzielona była na liczne ugrupowania polityczne: rewolucyjne, reakcyjne, konserwatywne i liberalne lub mieszanki tych światopoglądów - ugrupowań było wiele i wszystkie skłócone, wręcz wrogie wobec siebie. Już w grudniu 1831 roku, dwa miesiące po upadku polskiej rewolucji/powstania, Joachim Lelewel założył w Paryżu republikański Komitet Narodowy Polski, z którego powstało Towarzystwo Demokratyczne Polskie. Demokracji nigdzie wtedy nie było - była to tylko idea, cień rzucony ze świata Antyku. Polacy z TDP liczyli na szybkie wywołania kolejnego powstania, i tylko własnymi siłami odzyskanie całościowej niepodległości wraz z wprowadzeniem szerokich reform społecznych. Po Insurekcji narodowej 1794 roku, i kolejnej (niedoszłej) z 1830 roku, liczono, że trzeci raz się uda, że poprzednie wysiłki nie pójdą na marne. (Współczesna krytyka koncepcji politycznych reprezentowanych przez TDP, wydaje się bezzasadna, ponieważ łatwo oceniać coś z perspektywy 200 lat do przodu, szczególnie, że oceniający obecnie, zazwyczaj o poglądach konserwatywnych, nie żyli wtedy - w roku 1832 podczas nocy paskiewiczowskiej nad Polską, więc nie są w stanie zrozumieć beznadziei tamtych czasów, ale i nadziei, ponieważ zapał u demokratów-republikanów był ogromny, wręcz utopijny). Koncepcje opracowywane przez TDP ciężkie były do realizacji, ale bardzo logiczne. Wtedy też, ukazała się pomysłowość Polaków, ponieważ zaczęto wymyślać różne programy na niepodległość i systemy społeczne, powstał m.in. quasi-komunizm (Gromady Ludu Polskiego, skrajna lewica na TDP).
A w praktyce wyglądało to tak, że ci ludzie, zazwyczaj żołnierze z wojny polsko-rosyjskiej (1830-1831) dość młodzi, zazwyczaj bez grosza lub z marnymi pensjami, wstawali rano, wdychali francuskie powietrze, stołowali się w kawiarniach oraz na różnych stancjach i planowali przyszłe działania. Spiskowali przez praktycznie niecałe dwadzieścia lat, do Powstania Wielkopolskiego (1848) podczas Wiosny Ludów i wcześniej Powstania Krakowskiego (1846) oraz całkowitej klęski koncepcji rewolucyjnych i działań wcześniejszych z lat 30’ XIX w. Wiosna Ludów była reakcją intelektualistów, pierwszą powszechną rewolucją w dziejach Europy. To intelektualiści stworzyli jej koncepty, a potem po wymyśleniu ich, zostały wprowadzone, dzięki nim Święte Przymierze upadło. Co prawda europejscy demokraci ponieśli klęskę, ponieważ na takie koncepcje jak republika, powszechne prawo głosowania, polepszenie bytu pracowników, szerokie wolności polityczne, było jeszcze za wcześnie. Jednak wykonano duży krok w kierunku upodmiotowienia społeczeństw i nadawania konstytucji. Zaspokojono się kilkoma zapewnieniami, dlatego republikanie przegrali, ponieważ mieli przeciwko sobie konserwatystów i liberałów. Sprawa narodowa przegrała, lecz ziarno zostało zasiane. Sprawa Polska także została całkowicie przegrana w roku 1848, lecz z perspektywy 1832 wszystko było możliwe.

W tamtych czasach czynnie działał Joachim Lelewel, był Wielkim Mistrzem Węglarzy, pierwszym politykiem Młodej Polski, będącej częścią Młodej Europy. Był człowiekiem czystych intencji, planował wykorzystywać różne ugrupowania do forsowania sprawy polskiej, na tyle ile mógł. Miał szerokie znajomości, m.in. znał Leopolda I Koburga, króla Belgów, jednego z najbardziej wpływowych ludzi ówczesnej Europy, który go odwiedzał w Brukseli.
Po 1936 roku założył Zjednoczenie Emigracji Polskiej i praktycznie do samej Wiosny Ludów czynnie starał się coś wskórać. W latach 30’ XIX w. wysyłał do Polski emisariuszy, starających się tworzyć podwaliny pod ogólnospołeczną walkę, emisariuszy jak Szymon Konarski, Józef Zaliwski, których czyny były heroiczne, organizowali ugrupowania w kraju oraz partyzantkę – w bardzo trudnych warunkach. Lecz po latach okazało się, iż wraz z klęską Insurekcji listopadowej, jedyną realną drogą był konserwatyzm i dyplomacja.
W połowie XIX w. Lelewel działał już tylko na polu kulturowym - czego się nie dotknął w nauce, rozwijał ten kierunek, był szanowany na polu międzynarodowym. Jednak jego koncepcje polityczne po klęsce Wiosny Ludów, ostały się tylko na poziomie utopii, na starość zaś okazał się szermierzem sprawy przegranej.

Konserwatyści z Hotelu Lambert, działali jedynie na polu ściśle dyplomatycznym, po roku 1832 Węglarze Polscy stali się kontynuatorami idei czynu, przez kolejne dwie dekady zasilali również liczne armie europejskie.

Podobnie stało się od razu po Kongresie wiedeńskim (1815), kiedy cały naród Polski popadł w marazm, nowe drogi do niepodległości możliwe były tylko wśród wolnego mularstwa. Z tym, że od czasów dawnych, gdy były to zwyczajne cechy np. architektów, którzy zrzeszali się podczas spotkań, aby przekazywać następnym pokoleniom swoje umiejętności inżynierskie, wraz z wiekami, wolnomularze zamienili się w kółka załatwiania swoich interesów. Zrzeszenia takie pozwalały także działań na rzecz niepodległości, ponieważ były legalne, wszystkie spiski tajne przed rokiem 1830 brały swoje wzory z wolnego mularstwa. Najłatwiej było tworzyć patriotyczne organizacje pod przykrywką Wolnomularstwa Narodowego (oraz Związku Kosynierów), więc taką drogę obrał Walerian Łukasiński „żelazny major”, przyjął strukturę wolnego mularstwa wojskowego w 1819 roku - obserwowano sytuację międzynarodową, zwiększano doinformowanie i morale w pułkach wojskowych, przeciwdziałano samowładztwu Konstantego Romanowa, dzięki tej działalności odrodziło się Narodowe Towarzystwo Patriotyczne i po dekadzie przystąpiono do wojny z Rosją, aby uzyskać niepodległość.