Ardra.pl

Ofiary i symbole.


20.07.2022

Ontologia ofiary i Eurypides.

Ludzie od wieków składali ofiary, aby osiągnąć domniemane cele lub rezultaty na poziomie symbolicznym, poziom symboliczny, jak uważano (jak się uważa) oddziałuje na poziom naturalistyczny, tymczasem z poziomu naturalistycznego, złożenie ofiary jest pozbawione jakiegokolwiek logicznego sensu. Ludzie to istoty rozumiejącymi świat poprzez symbole, które powstawały na przestrzeni wieków, i do których nadal wszyscy się odwołują, żeby rozumieć sens logiczny rzeczywistości, która nieprzerwanie ciągle sama się stwarza, a przynajmniej tak odbiera to nasz mózg. Różnorakie ofiary występowały praktycznie we wszystkich kulturach starożytnych, poczynając od Dalekiego i Bliskiego Wschodu, Greków, Rzymian, Żydów oraz praktycznie wszystkich ludów Europy Północnej i Wschodniej. Być może uskutecznianie składania ofiar ze zwierząt (istot żywych) było pewnego rodzaju atawizmem po drapieżnej części zbiorowej czy też indywidualnej psychiki, ofiar np. składanych podczas rzymskich suovetaurilii, mających - jak uważano - charakter oczyszczający i rolniczy. Z kolei, w Mezoameryce, Aztekowie składali ofiary z ludzi na skalę masową, były to prawdopodobnie jedyne tego rodzaju cykliczne obrzędy na globie. Antyczni Żydzi kultywowali całopalenie m.in. owiec, bydła w świątyni jerozolimskiej - brutalny sposób obrzędu może odzwierciedlać wpływ kultów molochicznych. Najczęściej celem takich działań było wyimaginowane uzyskanie względów bóstwa, czego ślady odnajdziemy m.in. w Startym Testamencie. Motyw ofiary w systemie religijnym jest bardzo szerokim zagadnieniem i występuje po dziś dzień, a ma swoje pochodzenie w licznych starożytnych kultach (najczęściej ofiarami było jednak pożywienie). W starożytności ofiarnictwo związane było z państwowością, z kultem państwowym, ludzie chcieli opieki m.in. Dzeusa Olimpijskiego lub Jowisza, szczególnie w czasach wojen. W literaturze również występują takowe liczne motywy np. ofiara z Izaaka, której miał dokonać Abraham z nakazu bóstwa, jednak finalnie po interwencji posłańca boga, zostało to zaniechane, motyw ten został prawdopodobnie zaczerpnięty z mitologii Greków - niedoszła ofiara z Ifigenii, córki Agamemnona.

Wraz z nadejściem panowania chrześcijaństwa jako kultu głównego Imperium Rzymskiego, zaniechano składania ofiar ze zwierząt, co było olbrzymią zasługą tego wielkiego systemu religijnego. Motyw ofiary został ukazany w sposób jednoznacznie transformujący - ofiary jaką bóg miał złożyć ze swojego własnego syna, aby odkupić grzechy ludzkości, ofiary za bliźniego - bo w istocie wszyscy ludzie z pewnej perspektywy są jednym i tym samym tzn. są nierozerwalnie wpisani w życie na jednej planecie; z poziomu warstwy teoretycznej jest to wielka idea, jednak w wymiarze praktycznym – nie występuje. Z prawd chrześcijańskich wynika również twierdzenie, że Bóg stworzył świat, twierdzenie ukazujące na poziomie symbolicznym - braterstwo ludzkości; jednak również pozostaje to tylko ideą, nie występuje wcale i nigdy nie występowało. Ów motyw pojawia się także w innych wielkich religiach np. hinduizmie czy buddyzmie.

Ontologiczne znaczenie ofiary jest bardzo szerokie i można interpretować je różnorako, np. w Grecji – mitologii - ludzie stawali się czasami ofiarami zazdrości bogów, co wypominali społeczeństwu wielcy tragicy i komicy antyczni w V w. p.n.e. jak Eurypides lub Arystofanes, ukazując absurd, czy też groteskę, bezrefleksyjnej wiary w logoi (opowieści), za co z resztą bywali posądzani o bezbożność. W Grecji dzięki zwątpieniu w opowieści, powstała metoda naukowa. Nikt z uczonych, tak naprawdę nie brał na poważnie logoi, tzn. uczeni byli świadomi, że to pewnego rodzaju symboliczne opowieści lub podania z czasów dawnych. Nie zastanawiano się za szczególnie nad ich pochodzeniem i nie dociekano ich sensu oraz prawdziwości, szanowano tradycję. Za przykład można podać chociażby to, iż jednego z największych antycznych twórców - Eurypidesa, kwestia monoteizmu czy politeizmu nie zastanawiała - bogowie, zachwyt, to co boskie, coś nie do zrozumienia - było dla dramaturga w istocie jednym i tym samym, nie miało to dla niego (prawdopodobnie) nic wspólnego z mitologicznymi bogami i kultem. Nawet najwięksi racjonaliści przyjmowali, że istnieją jakieś nieznane moce, wpływy, czy też nieodkryte metody naukowe - pewne przyczynowości, które rządzą losem. Czystą przypadkowość raczej odrzucano, za wykładnie rzeczywistości przyjmowano to, co nazywa się dzisiaj początkami nauki lub kult i związane z nim obrzędy, idee.
Eurypides był żołnierzem, odbył 40 letnią czynną służbę, walczył ze Spartą, Koryntem, Boecją, barbarzyńcami - podczas kampanii wojennych (wojny domowej) czasami głodował, znosił trudy wojny, znaczna część życia minęła mu na nieustannej walce militarnej polegającej na wyprawach lub obronie własnych ziem. Uczestniczył w licznych politycznych zgromadzeniach i sądach, był greckim patriotą ateńskim, wiernym obyczajom oraz przesądom, pomimo, iż jako racjonalista, krytykował je. Eurypid zdawał sobie sprawę, że politycy stosują się do nakazów i zakazów religijnych, czy też ich używają, praktykują je, ale faktycznie o bogach nic nie wiedzą i zazwyczaj wiedzieć nie chcą. Atenom był wierny do momentu zatracenia ideałów tego miasta, ideałów które reprezentowały - chociaż zapewne był wierny nawet po ich zatracie, gdy miasto opuścił. Ateny z czasów młodości Eurypidesa były synonimem hellenizmu, Helladą Hellady, wojna domowa wszystko zmieniła.
Ten wielki racjonalista, uczeń sofistów kwestionujący automatyzmy rządzące prawem stada/tłumu, jako starzec przebywając w Macedonii, na dworze króla Archelaosa I, w kraju dla Greków barbarzyńskim, napisał Bachantki - wielkie dzieło, w którym można twierdzić, że składa w ofierze swoją racjonalność. Dzieło symboliczne, ukazujące boga Dionizosa przepełniającego zarówno świat, jak i psychikę bohaterów. Można twierdzić, że Eurypides jako niespełna 80 letni człowiek (na wygnaniu), chciał przyjąć dla siebie to, w co wierzy prosty lud, chciał się nawrócić, odrzucić całą racjonalizację - przeżywać sam byt, z dala od mędrców czyli umysłu oraz jego produktów, jednocześnie będąc na służbie Muz, czyli będąc zanurzonym w sztuce. Na północ od Peloponezu, ludność była bardziej związana ze starymi rytami wegetacyjnymi - symbolami śmierci i odrodzenia, które w V w. p.n.e. stawały się mistycznymi wierzeniami, czynnie kultywowanymi.
Misteria orfickie pochodziły z kraju Pelazgów, tesalskiego plemienia, prawdopodobnie będącego protoplastami Hellenów. Mit Pelazgów o stworzeniu świata, mówi o wyłonieniu się z pierwotnego chaosu bogini wszechrzeczy Eurynome, wiecznie wędrującej, co można zestawić z neoplatońską Jednią, najdoskonalszą liczbą, mnożącą samą siebie w nieskończoność; i właśnie tam do ojczyzny na pół barbarzyńskiej, udał się Eurypides i tam zmarł, nie wiadomo w jakich okolicznościach i kiedy, gdyż śmierć z podań, czyli przypadkowe rozszarpanie przez królewskie psy gończe, zapewne prawdą nie jest, ale byłaby to śmierć orfejska - na wiarę którą, Eurypid sie przed śmiercią nawrócił, jak sądzić można.

Hellenowie nie wierzyli, że bogowie (nieznane przyczynowości) byli moralni, czy też mieli cokolwiek wspólnego z dzisiejszym rozumieniem tego słowa, szczególnie gdy widziano wojny domowe na Peloponezie, bezsens tragicznych losów ludzkich, błahość samej śmierci i niesprawiedliwości społeczne, a może trafniej to określając - zwyczajni Hellenowie nie zastanawiali się za szczególnie nad analizą mitów i opowieść, gdyż ich religia nie posiadała żadnych prawd wiary, nie lubiano/nie aprobowano jednak, gdy tragicy przypominali pospolitej ludności, że „bogowie”, w których „wierzą”, których „wyznają”, bogowie z opowieści – moralni nie są. Służono bogom, czymkolwiek byli, służono im - bo stali się częścią tradycji, jej budulcem. Śmierć uważano za pewien inny rodzaj życia. Bystrzejsi Grecy zdawali sobie sprawę, że ludzie kochają wszystko co ziemskie, ponieważ niczego innego nie poznali, czy też nie byli w stanie poznać; bystrzejsi byli świadomi, że ludzi uwodzą opowiadania, logoi, baśnie, więc najwięksi racjonaliści publicznie nie atakowali mitologicznych bóstw i pospolitych Greków, którzy w nie wierzyli, racjonaliści szanowali tradycję, co było przejawem mądrości. Wielcy tragicy i komicy helleńscy tkali swoje dzieła z mitów, tkali z sacrum, widownie grecką obowiązywało raczej milczenie podczas uroczystości, sztuk teatralnych. Panowała cisza, modlono się i spalano kadziła na ołtarzu Dionizosa. Twórca, poeta nie walczył o uwagę widza, zaś pojawienie się bóstwa i jego obecność czyli epifania było elementem sztuki.

Kultura sąsiednia rzymska, była kulturą militarną, kulturą kopistów, swoje wzorce pobierała od innych. Roma znaczyła dla Greków siłę oręża, tak jak wcześniej Persai, znaczyło niszczyć, zniszczenie - co łączyło się z inwazjami i zagrożeniem ze strony tych ludów.
Rzymianie rozróżniali wyraźnie przesąd, zabobon od religijności, osoby, które skrupulatnie przestrzegały państwowych kultów bogów, uznawano za religijne, z kolei tych którzy nadmiernie składali ofiary i wykonywali ogromne ilości modłów, nazywano zabobonnymi, co wyraźnie rozróżnił Cyceron w dziele O naturze bogów.

Ofiara to także cykl przyrody, natura jest bezlitosnym cyklem, gdyż drapieżniki polują, aby przetrwać, żywiąc się swoimi ofiarami. Po tym jak wilk upoluje królika, aby wyżywić swoje stado, małe króliki, których matka zginęła, zamarzają opuszczone i niedożywione zimą w łysym polu. To wszystko odbywa się ciągle i cyklicznie. Materia nie jest samoświadoma i jest bezwzględna, człowiek zaś stojący na samej górze drabiny biologicznych istot, ma możliwość uświadomienia sobie swojego istnienia, jednak stworzył wielkie ilości łańcuchów pokarmowych na poziomie ekonomicznym.

Albert Einstein w słynnym powiedzeniu dotyczącym niewiary w fizykę kwantową stwierdził, (…) że bóg nie gra w kości. Tymczasem diabły w kości grają ciągle, a dosadniej, są w stanie wiecznego losowania, tasowania, potrząsania kości – diabły czyli wszystko to co w danym systemie teologicznym czy naukowym niezrozumiałe, wyparte, odrzucone, czyli np. przyroda, natura. Ludzie jako części natury, przejawiają w swoim postępowaniu wiele drapieżnych atawizmów, czy to 10 tysiące lat temu, 2 tysiące lat temu, czy teraz - ciągle i niezmiennie. Obecnie chrześcijaństwo wydaje się najlepszym systemem religijnym, gdyż dając etykę, spycha atawizmy głęboko do podświadomości, i z niej wychodzą nieuświadomione, zazwyczaj objawiając się tylko jako hipokryzja. Kościół stworzyli ludzie i dlatego, jest, był i prawdopodobnie będzie systemem ułomnym, pomimo faktu, iż wyznawcy uznają instytucję za przedłużenie woli boga na ziemi. Znając historię kościoła i to w jaki sposób powstawał oraz co stoi u jego początków, widać wiele mechanizmów, które są powtarzalne podczas formowania się kultu. Wypada jednak rozróżnić kult, a zbiór dosłownie paru idei, które stały u podstaw chrześcijaństwa (idei także wynikających z późniejszych pism). Kultem jest Watykan i cała biurokratyczna i instytucjonalna machina, czyli to co stworzył człowiek w tym starym, rzymskim, a faktycznie etruskim regionie, na miejscu świątyni Wielkiej Matki Bogów - Kybeli.

Dwa wielkie symbole - Kołyski (narodzin Chrystusa) i Krzyża (śmierci), ukazują, że nieodzownie wraz z narodzinami każdego człowieka, łączy się jego śmierć; śmierć jest ofiarą jaką musi złożyć każdy; każdy dobrowolnie/mimowolnie ofiaruje się śmierci.

Niektóre wielkie systemy religijne wierzą w istnienie metafizycznego pierwotnego zła, idea ta stanowi nawet budulec tychże systemów, jednak zapewne prawda jest taka, że całe zło jakie ludzie sobie wyrządzają - tkwi w atawizmach drapieżnych, które napędzających je. Niektóre kultury, czy cywilizacje, są na nie bardziej podatne, inne mniej. W pewnych przypadkach atawizmy te, stoją u podstaw kultur, niezmiennie od stuleci np. militaryzm rosyjski jest jednym wielkim neo-bolszewickim i post-mongolskim atawizmem, na dodatek potwierdzanym i napędzanym domniemaną wolą boską, pod krzyżem prawosławnym, a raczej wykorzystującym idee prawosławia. W świecie Zachodu atawizmy owe przybierają bardziej subtelne symbole i formy, czyli wyzyskiwanie i oszustwa całych społeczeństw przez pewne grupy ludzi, korporacje, finansistów itd.

(Z nauk humanistycznych, francuski antropolog René Girard starał się opisać znaczenie ofiary w sposób kompleksowy, jednak jego teorie, wydają się być tendencyjne, gdyż m.in. wychodzą z poziomu naturalistycznego i głównie odwołują się tylko do niego).

Kult świętego byka Apisa jako symbol inkarnacji i ofiary.

Egipt przez cały okres starożytności zadziwiał antycznych Greków i Rzymian, dla samych antycznych był on miejscem antycznym. Występowały w nim liczne osobliwości, niespotykane nigdzie indziej w znanym świecie, wśród nich były kulty świętych zwierząt, z tym, że zwierzęta, które w jednym nomie (jednostce administracyjnej) uznawano za święte, w innym uznawano za szkodniki i tępiono je (jak w przypadku np. krokodyli lub ibisów).

Kult świętego byka Apisa to dość klarowny przykład naznaczenia przez bóstwo, uświęcenia i ofiary, a także połączenia kilku wpływów w jeden; był jednym z najstarszych w państwie nad Nilem, od samego początku funkcjonowania związany z Memfis - miasto to należało do ważniejszych ośrodków religijnych w państwie faraonów, czczono tam trójcę: Ptaha, Sechmet i Nefertuma. Na przestrzeni dziejów religie przenikały się i łączyły, tak też było z Apisem. Z biegiem czasu połączono go z bogiem Ptahem, utożsamiano także z Ra i Ozyrysem. Byk był świętym symbolem żywotnych i prokreacyjnych sił króla egipskiego. Powiązanie zwierzęcia z naczelnymi bóstwami panteonu egipskiego oraz wyższy status teologiczny ośrodka w Memfis spowodował, iż w odróżnieniu od innych zwierząt, czczenie świętego byka stało się niezależnym kultem, który przetrwał bardzo długo, od czasów pradawnych do samego końca Imperium Rzymskiego. W IV w. cesarz rzymski Julian przywiązywał dużą wagę do kultu Apisa, o czym może świadczyć fakt, iż bił monetę z jego wizerunkiem.
Informacje o tym jak rozpoznawano świętego byka, wcielenie bóstwa, znajdujemy u antycznych autorów. Egipcjanie wedle swojej teologii twierdzili, iż boski promień z nieba spływa na krowę i rodzi ona byczka, który jest Apisem. Odnajdywano go po specjalnych znakach, którymi były m.in. trójkątna lub czworokątna biała plama na grzbiecie, jednolity kolor, podwójne włosy na ogonie ułożone w określony sposób. Kapłani rozpoznawali go po dwudziestu dziewięciu określonych znakach. Niektórzy twierdzili, że zwierzę miało mieć pod językiem znak podobny do skarabeusza. Warto wspomnieć, iż całkiem prawdopodobny jest, że przeciętny mieszkaniec Egiptu widząc skarabeusza, czyli rodzaj chrząszcza, uznawał go za znak od solarnego pra-bóstwa Atuma (Boga stworzyciela z Heliopolis. Personifikację pierwotnego chaosu, z którego powstał wszelki byt, zanim rozdzielono niebo i ziemię, był on panem jedności. W tekstach piramid występuje jako „prawzgórze”. Atum był początkiem wszechrzeczy, czymś w rodzaju pra-przyczyny), utożsamiano go również z Ra.

Historyk rzymski Ammian Marcellin wynotował, iż to święte zwierzę księżyca, można rozpoznać po różnych kształtach znamion wrodzonych (diversae genitalium notarum figurae). Przybierający księżyc (lub coś go przypominającego) na prawym boku, miał być dlań charakterystyczny. Poprzez posiadanie znaku lunarnego, Apis stał się również bogiem umarłych, Ozyrysem-Apisem. Księżyc był uważany za oko Ra, Ozyrys zaś za nocną personifikację Ra. Byka przedstawiano również na sarkofagach w postaci niosącego mumię do grobu.

Kulty byków Apisa i Mnewisa były jednymi z najdawniejszych w Egipcie ponieważ zwierząt tych, używano do pracy na roli od najdawniejszych czasów; używano ich na pamiątkę bogów, którzy - jak twierdzili Egipcjanie - odkryli, iż płody ziemi rodzą się także dzięki pracy tych zwierząt. Następnym pokoleniom przekazano, by o bykach pamiętano po wsze czasy. Kult świętych byków był uznawany, istotny i kontynuowany, również w czasach rzymskich. Powszechnie wiedziano, że Apis rodzi się rzadko i ma być płodem niebiańskich sił. Dzień jego urodzenia uznawano za jedno z większych świąt narodowym, było to ważne wydarzenie dla całej egipskiej społeczności i życia religijnego w regionie. W czasach schyłkowych Imperium, egipscy kapłani byli zobligowani do zawiadomienia w liście, o narodzinach zwierzęcia, samego cesarza Juliana.

Byk żył pod opieką kapłanów, gdy przekraczał odpowiedni wiek, następował rytuał uśmiercenia zwierzęcia, zanurzano go w świętym źródle i topiono. Wszystko to miało odbywać się według określonych reguł, opisanych w księgach. W Sakkarze znajdowało się Sarapeum, uroczyście chowano tam święte Apisy z Memfis. W momencie gdy byk umierał, przenoszono jego zwłoki do miejsca, gdzie przez siedemdziesiąt dni były poddawane balsamowaniu. W owym okresie, w samym mieście Memfis panowała żałoba, kapłani pościli oraz odbywano rytuały lamentacyjne, do których wynajęte były płaczki. Po upływie wyznaczonych dni, następowała puryfikacja i uroczyste pogrzebanie. Byka chowano w specjalnie wykutym podczas okresu balsamowania sarkofagu. W czasie ceremoniału, wyszukiwano również krowę ze specjalnymi znakami i składano w ofierze wraz z bykiem. W okresie żałoby szukano następcy świętego Apisa, następnie młodego byczka, po uznaniu go za inkarnację bóstwa, odprowadzano do Memfis. Wydarzenia związane ze śmiercią zwierzęcia i poszukiwaniem jego następcy, odnotowano w kronikach oraz na stelach znajdujących się w Serapeum w Sakkarze. Ponoć stu kapłanów wyświęcało nowego byka, który po wprowadzeniu do komnaty świątynnej stawał się Apisem. W starożytności istniała pewna tradycja, mówiąca, o specjalnych właściwościach tego zwierzęcia. Po znak wróżebny do niego, miał udać się wódz rzymski i potencjalny następca cesarza Tyberiusza – Germanik, podczas swojego pobytu w Egipcie, mającego miejsce w roku 19 n.e. Kult ten przetrwał przez kilka tysiącleci wraz z całą rytualizacją. Egipt był miejscem niezmiernie szanowanym przez wszystkie ludy czasów Imperium Rzymskiego.
Rola ofiarnicza bydła w starożytności, była czymś znanym i powszechnym. Zwierzęcia będące bez skazy i dobrego zdrowia naznaczało się owinięciem rogów papirusem i następnie wyciśnięciem sygnetu na glinianej pieczęci, znajdującej się na papirusie. Egipcjanie przywiązywali sporą wagę do składania w ofierze bydląt. Kto ofiarował nieoznaczonego byka, miał według niektórych podań, podlegać bardzo surowym karą. Do złożenia ofiary wyznaczony był ołtarz, na którym wylewano wino i zapalano ogień, następnie wzywano bóstwa, któremu zwierzę było ofiarowane, na końcu bydlęciu obcinano głowę. Wierzono, iż wszystkie nieszczęścia przejdą na głowę zwierzęcia. W V w. p.n.e. tzw. czyste byki mieli składać w ofierze wszyscy Egipcjanie, którzy posiadali taką możliwość.
Podobne rytuały przetrwały stulecia, składanie w ofierze setki byków, czyli tak zwaną hekatombę, praktykowano u schyłku Imperium przez kilku dostojników. Cesarz Julian poświęcił setkę owych zwierząt w momencie dla niego przełomowym, w przeddzień inwazji militarnej na Persję. Różne ofiary, były w tych czasach popularne, jednak ostatni wielki cesarz rzymski, nazbyt często skraplał krwią zwierząt ofiarnych ołtarze, najczęściej było to białe ptactwo lądowe i morskie. Wyrocznie, augurowie i haruspikowie używali wnętrzności zwierząt do przewidywania przyszłości i proszenia o radę bóstw, słuchano i obserwowano również ptactwo. Hekatomba była rzadkością. Przez stulecia składano liczne ofiary w państwowych rytuałach, uskuteczniał je np. w dużej ilość cesarz filozof Marek Aureliusz, 200 lat wcześniej.

(Źródła: Pomponiusz Mela Chorographia czyli Opis kręgu Ziemi, Herodot Dzieje, Ammianus Marcellinus, Dzieje rzymskie t.I, Pliniusz Starszy Historia Naturalna, Diodor Sycylijski, Aegyptiaca, Biblioteka Historyczna I, || Manfred Lurker, Bogowie i Symbole starożytnych Egipcjan.)

Daleki Wschód.

W starożytnej wedyjskiej kulturze Dalekiego Wschodu, w jej warstwie ezoterycznej, literatura zostawia antyczne opisy praktyk rytualnych będące przewodnikami do spełniania ofiar, jest to jednak zupełnie inny paradygmat postrzegania rzeczywistości od powszechnego; według owej filozofii, pomyślność i dobrobyt ludzkości zależy od darów natury, a nie gigantycznych zakładów przemysłowych; zakłady przemysłowe i masowa produkcja na ogromną skalę oraz wyzysk osób, które zmuszone są wykonywać bezproduktywne czynności, dostając za to marne wynagrodzenie - są uważane za produkt bezbożnej cywilizacji; skrajnie negatywny - według tej starożytnej filozofii - przemysł rozwijany w obecnej formie, jawi się jako wysysający z ludzi energię życiową oraz produkujący na masową skalę - ludzkie niezadowolenie, tymczasem paru tzw. wybrańców, właścicieli, polityków etc. wiedzie dostatnie życie kosztem innych, natomiast zazwyczaj ci z dołu drabiny społecznej, omamieni dążeniami lub przetrwaniem - tracą na to całe życie i często przedwcześnie umierają. System staro-indyjski za ideał przedstawia wzór cywilizacji, której nie ma, a wiek obecny uznaje za Kalijuge (nie bez przyczyny nazwany wielkim wiekiem hipokryzji, kiedyś składano w ofierze bydło, dzisiaj na skale masową uśmierca się zwierzęta w rzeźniach, gdzie przebywają w tragicznych warunkach).

Jest to jednak zupełnie inny sposób postrzegania rzeczywistości od jakiegokolwiek obecnego. Krysznaici w swojej teologii, wszystkie uczynki ofiarują Bogu (z naszego europejskiego punktu widzenia, aż do przesady), zmysły uznają za niedoskonałe i prowadzące do nieskończonych ciągów przyczynowo-skutkowych, czyli licznej ilości wcieleń, zarówno ziemskich, jak i innych. Składanie ofiar ma charakter symboliczny np. w postaci owoców. W systemie wedyjskim ofiara ma znaczenie bardziej symboliczne, osobiste i mentalne. Jest wiele odmian religi dalekowschodnich i także są produktami kulturowymi, tworzącymi się przez dłuższą ilości czasu. Wiele tzw. mantr ofiarnych uskutecznianych przez braminów obecnie, czyli rytuały fizyczne - powstawały pod wpływem łączenia się kultów i wpływów oraz nie mają wiele wspólnego ze staro-indyjską kulturą.

Natomiast spełnianie ofiar, ma za zadanie przymuszania bogów. W systemie wedyjskim istnieją również ezoteryczne praktyki rytualne, inwokacje, w których poprzez (jak się uważa) precyzyjne wibracje dźwięku tzw. jogin może np. powodować zmiany w naturze - zmiany pogodowe, poprzez mantry będące sztuką mistycznej - dźwiękowej manipulacji, są to zjawiska realne, nadal jednak nie zbadane naukowo (i być może nie da się tego zrobić). Wiele opisów np. z Bhagawatapurany, dotyczących kosmogonii i natury wszechświata pozostanie dla ludzi tzw. Zachodu jedynie fantastyką.

Wedanta oraz Buddyzm, kładą nacisk na poniekąd złożenie w ofierze swojego JA, swojego EGO, celem zobaczenia tzw. prawdziwego JA - czyli pustego konceptu.

Dzięki określonej w liczbie łatwych w użyciu liter, człowiek może wyrazić wszystko co powstanie w jego umyśle. W taki oto sposób, wielcy pieśniarze stworzyli cywilizacje, tworzyli kulturę, czy to Homer i Hezjod w przypadku Hellenów, czy np. autorzy hymnów Rygwedy - tworząc ontologiczny podkład dla powstających cywilizacji. Pieśniarze byli zarówno wyrazicielami, jak i nośnikami początków starożytnych kultur.